Gdy tylko pojawiłyśmy się w instytucie wszyscy do nas przybiegli. Jace złapał Clary w ramiona i przytulił ją mocno. Lucas podszedł do mnie i też mnie przytulił. Uśmiechnęłam się. -Czemu nas nie wezwałaś ?-Zapytała Jaenelle. -Ja ją o to prosiłam-odparła za mnie Clary.
sobota, 21 lutego 2015
Rozdział 19
Gdy tylko pojawiłyśmy się w instytucie wszyscy do nas przybiegli. Jace złapał Clary w ramiona i przytulił ją mocno. Lucas podszedł do mnie i też mnie przytulił. Uśmiechnęłam się. -Czemu nas nie wezwałaś ?-Zapytała Jaenelle. -Ja ją o to prosiłam-odparła za mnie Clary.
wtorek, 17 lutego 2015
Rozdział 18
środa, 11 lutego 2015
Rozdział 17
sobota, 7 lutego 2015
Rozdział 16
Obudziłem się obok jeszcze śpiącej Clary. Jej długie rude loki były rozsypane na poduszce. Wyglądała tak spokojnie i niewinnie. Nie mogłem się nie uśmiechnąć. Mógłbym całe wieki się jej przyglądać,a i tak nie znudziłby mi się jej widok. Dziewczyna poruszyła się i powoli otworzyła oczy. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.
-Dzień dobry, królewno-powiedziałem.
-Nie jestem królewną.
Pokręciłem głową z udanym niepokojem.
-To nikt ci nie powiedział kim jesteś ? W takie razie będę pierwszy-przyciągnąłem ją bliżej i pocałowałem. ---Oczami Clary---
Gdy w końcu zakończyliśmy część poranka poświęconą czułościom postanowiłam się ogarnąć. Jace poszedł do swojego pokoju zrobić to samo. Z szafy wyjęłam ciemne dżinsy, czarny sweter i czarne buty za kostkę. Zabrałam rzeczy i poszłam do łazienki.
---Oczami Kinny---
Jak zwykle ciężko było mi zwlec się z łóżka. Gdy już udało mi się to zrobić i trochę się ogarnęłam zaczęłam się zastanawiać czy to dobry pomysł przywiązywać się do osób, które nie są takie jak ja. Możliwe, że będę żyła wiecznie. Za kilkadziesiąt lat wszyscy odejdą i zostanę sama. Teraz zaczynam rozumieć, co to znaczy być nieśmiertelnym. Z jednej strony mogę się cieszyć, bo będę miała dużo czasu żeby np.zwiedzić świat, a z drugiej boję się tego. Westchnęłam ciężko. Co ma być to będzie. Nie ma sensu teraz zawracać sobie tym głowy. Wyszłam z pokoju. Zamyślona szłam w stronę jadani. Przez przypadek wpadłam na Lucas'a. Przewróciłabym się gdyby mnie nie złapał.
-Nic by się nie stało, gdybyś patrzył gdzie idziesz.
Lucas rzucił mi wymowne spojrzenie.
-Hmm..? Mówiłaś coś ?
-Takie rzeczy ? Na korytarzu ? Znajdźcie sobie jakiś pokój !!
Powoli odwróciłam głowę w stronę z, której dobiegał głos. Magnus stał w drzwiach swojego pokoju i uśmiechał się do nas złośliwie. Szybko wyplątałam się z objęć Lucas'a i zgromiłam czarownika wzrokiem.
-On tylko mnie złapał, żebym nie upadła.
-Właśnie widziałem. Idę stąd, nie przeszkadzajcie sobie.
Magnus wyminął nas i poszedł, a Lucas usilnie starał się powstrzymać śmiech.
-No i z czego tak się głupkowato śmiejesz ?
-Ze wszystkiego. Nie obrażaj się już. Chodź, zanim Magnus wszystkim opowie tą sytuację z własnymi wymyślonymi szczegółami.
Westchnęłam.
-Masz rację, chodźmy.
-Wyjdziemy w końcu z tego pokoju ?-zapytałam, delikatnie odsuwając się od Jace'a.
-Niebardzo, ale niestety musimy.
Jace prychnął i pocałował mnie poraz kolejny. To był krótki, ale bardzo namiętny pocałunek. Gdy odsunęliśmy się od siebie musiałam poprawić sobie fryzurę. Włosy miałam rozczochrane. Sterczały mi na wszystkie strony. Pewnie wygladałam jakby mnie strzelił piorun. Jace jak zwykle wyglądał świetnie. Uśmiechnęłam się i podałam mu rękę. Szliśmy w ciszy do jadalni. Gdy tylko tam weszliśmy, podbiegł do nas Magnus.
-Widziałem Kinny i Lusasa-powiedział szybko.-Na korytarzu.
-I co z tego ?-zapytał Jace, patrząc się na czarownika jak na wariata.
-Jak to, co ? Obejmowali się, no i..
-Magnuus !!!
Do pomieszczenia wpadła Kinny i odciągnęła czarownika od nas.
-Co ty wygadujesz ?
-Opisuję dokładnie to co widziałem.
-Daj spokój, Kinn. Pomylił się, i tyle. Nie wszczynaj kłótni-powiedział Lucas. Spojrzałam na niego.
-To co robiliście na korytarzu ?
-Złapałem ją, żeby nie upadła. Magnus to zobaczył i dopowiedział sobie parę rzeczy-wyjaśnił chłopak.
-Aha, okej. Kinny zostaw Magnusa w spokoju.
Dziewczyna niechętnie odsunęła się od czarownika.
***Kilka godzin później***
-Myślisz, że Kinny i Lucas pasują do siebie ?-zapytałam Jace'a.
-Trochę tak.
-Nie możemy ich swatać. Kinny zabiłaby nas gdyby się dowiedziała.
-Trzeba się poświęcać.
-Ale nie aż tak.
Chłopak westchnął. Przysunęłam się bliżej do niego. Siedzieliśmy w oranżerii.
-Zobaczymy, pewnie Jaenelle będzie coś kombinować.
-Pewnie tak-zgodziłam się. Jaenelle uwielbiała takie sprawy.
Westchnęłam i przytuliłam się do blondyna, a on przyciągnął mnie bliżej. Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy. Jak zawsze była to przyjemna cisza. Mimo wszelkich przeciwności losu, czułam, że zawsze będę mogła na niego liczyć. Tak samo jak on na mnie. Chciałabym być z nim już na zawsze..
Jutro kolejnego rozdziału nie będzie, ale postaram się dodać w poniedziałek ;)
piątek, 6 lutego 2015
Rozdział 15
Już od kilku godzin Magnus uczył mnie różnego rodzaju ''sztuczek''. Lucas siedział na parapecie i czasami śmiał się z moich niepowodzeń.
-Zapamiętam to-oznajmiłam mu.-Jeszcze mnie popamiętasz.
-To na pewno.-Uśmiechnął się tajemniczo.
-Już kończymy ?-zapytałam Magnusa. Ten skinął głową na znak zgody.-Jeśli chcesz możesz poćwiczyć na nim-powiedział czarownik, wskazując na Lucasa.
-Chętnie.
-Ejj, tak nie można-obruszył się chłopak.-Co ja ci takiego zrobiłem ?
-Śmiałeś się.
-Cholera..
Magnus uśmiechnął się do mnie i puścił oczko.
''Tylko go nie zabij przez przypadek''-usłyszałam w głowie jego głos. I wyszedł.
-No to jak ? Zaczynamy ?
Lucas jęknął.
---Oczami Jaenelle---
Idąc szukać Kinny spotkałam Magnusa.
-Już nie ćwiczycie ?-zapytałam , ale nie zdążył odpowiedzieć, bo zaraz zadałam kolejne pytanie:-Gdzie ona jest ?
-W bawialni. Ćwiczy z....z tym co ma ciemne włosy i niebieskie oczy. Jak on tam ma? Lucas, Lucian ?
-Lucas.
-Aha, dobrze wiedzieć.
Czarownik zaczął się oddalać.
-Magnus! Ona ćwiczy z nim, czy na nim ?-zapytałam, przerażona.
-Raczej na nim.-odparł uśmiechnięty.
Wydałam z siebie cichy okrzyk i pobiegłam w stronę bawialni. Gdy tam dotarłam, zrozumiałam, że Magnus mnie okłamał i teraz pewnie śmieje się z mojej głupoty. Kinny strzelała fioletowymi i niebieskimi iskrami, i tworzyła różnokolorowe kulki z energii, które świeciły i unosiły się w powietrzu. Kinny i Lucas siedzieli na stoliku i śmieli się.
-Stało się coś, Jaenelle ?-zapytała dziewczyna.
Pokręciłam głową.-Nie, chciałam tylko coś sprawdzić.
-Co chciałaś sprawdzić ?-Lucas obrócił się w moją stronę i przyglądał mi się przez chwilę.
-Chciałam sprawdzić czy jeszcze żyjesz.
-Jeszcze ? Planujecie mnie uśmiercić ?
-Może kiedyś..-zaczęła Kinny z uśmiechem.-Jak będziemy miały pewność, że na nic już nam się nie przydasz.
-Aha, dobrze wiedzieć.-Chłopak uśmiechnął się do dziewczyny.-Też cie lubię, Kinn.
---Oczami Clary---
Siedziałam z Jace'm w pokoju, kiedy nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Mogę wejść ?-To była Jaenelle.
-Jasne, wejdź.
Dziewczyna weszła do pokoju i rozejrzała się.
-Mam prośbę. Wielką.-Powiedziała. W jej oczach widać było złośliwe błyski.
-Jaką ?-zapytał Jace.
-Musimy spalić Magnusowi ciuchy.-Widząc zaskoczone spojrzenie młodego Herondale'a dodała:-muszę się na nim zemścić. To jak, pomożecie ?
-Chętnie. Kiedy masz zamiar to zrobić ?
-Kiedy będzie ćwiczył z Kinny. Może być nawet jutro.
Uśmiechnęłam się. Może być ciekawie. Wymieniliśmy spojrzenia z Jace'm.
-Może być-powiedział chłopak. Jaenelle rozpromieniła się.
-Dzięki. To ja już wam nie przeszkadzam.-Rzuciła i wyszła z pokoju.
-Co on jej takiego zrobił ?-Nie mogłam przestać się śmiać. Magnus naprawdę musiał czymś wkurzyć Jaenelle. Jace wzruszył ramionami.
-A skąd ja mam to wiedzieć ? Ona i Kinny są nieprzewidywalne.
-Kinny nie zrobi nic złośliwego Magnusowi póki ten ją uczy.
-Pewnie tak. Chodź tu-mruknął przyciągając mnie do siebie. Oparłam głowę o jego ramię, a on zaczął głaskać mnie po głowie. Chciałam, by ta chwila trwała wiecznie.
-O czym tak myślisz ?-Zapytał Jace.
-Marzę sobie, a co nie wolno ?
-Jeśli o mnie marzysz, to możesz.
-Hahaha, bardzo śmieszne.
-Chcesz powiedzieć, że nie o mnie myślisz ?-chłopak udawał obrażonego.-Ranisz, rudzielcu.
Zaczęłam się śmiać. Jace udawał niezadowolonego, więc zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać.
-Ja ci dopiero dam powód do śmiechu...-powiedział i zaczął mnie łaskotać.
-Przestań !-piszczałam.-Przestań !
Po chwili Jace przestał mnie łaskotać, zamiast tego przyciągnął mnie bardzo blisko do siebie i pocałował. Jak zwykle zmiękłam w jego ramionach. Wplątałam mu palce we włosy i przechyliłam głowę, by pogłębić pocałunek. Zrobiło mi się gorąco. Jace odsunął się ode mnie i się uśmiechnął.
-Jesteś niesamowita-mruknął.-Wciąż nie wierzę, że wybrałaś akurat mnie. Przecież wielu chciałoby być na moim miejscu.
-To ja mam szczęście, że wybrałeś właśnie mnie. W końcu jest wiele pięknych dziewczyn, które chciałyby z tobą być.
-Ale dla mnie istnieje tylko jedna.
Spojrzałam mu w oczy. Tonęłam w nich. Nie wiedziałam co mam teraz powiedzieć.
-Ja...
-Kocham cię, Clary.
Moje serce przyspieszyło, gdy usłyszałam te słowa. Poczułam, że moje oczy wypełniają się łzami szczęścia.
-Też cię kocham, Jace.
Chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie. W tej chwili mimo wszystko byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
wtorek, 3 lutego 2015
Rozdział 14
---Oczami Clary---
Obudziłam się obok Jace'a. Blondyn leżał na boku i mi się przyglądał.
-Widzisz coś interesującego ?-zapytałam.
-Uhm..-mruknął i mnie pocałował. Przez dłuższą chwilę leżeliśmy spleceni, w końcu wstaliśmy. Jace poszedł do swojego pokoju, a ja zajrzałam do szafy. W końcu zdecydowałam się na kaszmirowy sweter, ciemne obcisłe dżinsy i czarne buty za kostkę. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę.
---Oczami Kinny---
Właśnie czesałam włosy, kiedy z pokoju usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Odrzuciłam szczotkę na półkę i wybiegłam z łazienki. W pokoju było duszno. Na podłodze leżało killa płatków jakiś kwiatów. Wokół długiego lustra, wiszącego na ścianie kłębił się dym. Było go tak dużo, że aż oczy zaczęły mnie łzawić.
-Co jest !?-nie zadałam tego pytania nikomu konkretnemu. Przecież w pokoju byłam sama. Przynajmniej jeszcze chwilę temu.
-Ja jestem, Kinny.
W lustrze stała Hekatah. Jak ona to zrobiła ?? Wytrzrszczyłam oczy. Niemożliwe !
-Wiem gdzie jesteście i jakoś znajdę sposób, żeby się tam dostać-powiedziała czarownica, uśmiechając sie szyderczo. Pokręciłam głową.
-Nie..-przez ten dym nie byłam w stanie jasno myśleć. -Czego ode mnie chcesz ?
-Wiesz czego chcę. Przyłącz się do mnie. Jesteś w połowie czarownicą. Nie wszyscy Nocni łowcy będą traktować cię normalnie. Zawsze według nich będziesz gorsza.
-Gorsza okażę się jak przyłaczę się do ciebie-odparłam. Całe szczęscie głos mi się nie załamał. Hekatah zmrużyła oczy.
-Mi się nie odmawia-wysyczała.-Jeszcze pożałujesz, że nie przyjęłaś mojej propozycji.
Dym zaczął się do mnie zbliżać. Zaczęłam się dusić. Ostatnią rzeczą, którą usłyszałam zanim wybiegłam z pokoju był śmiech Hekatah.
---Oczami Clary---
Podskoczyłam do góry, gdy usłyszałam krzyk Kinny. Szybko wybiegłam z pokoju żeby sprawdzić co się stało. Moja przyjaciółka wyglądała jakby właśnie zobaczyła ducha. Osunęła się po ścianie na podłogę i ukryła twarz w dłoniach.
-Co się stało?
-Ona tu była.
-Przecież nie może tutaj przyjechać. Wampiry z tutejszego klanu zabiłyby ją gdyby spróbowała.
-Była w lustrze.
W lustrze ? Jakim cudem ? Trzeba powiadomić Valenitine'a. Wzięłam Kinny pod rękę i pomogłam jej wstać.
-Chodź do Madeleine. Musimy wysłać wiadomość.
---Oczami Valentine'a---
-Przyszła wiadomość od Madeleine.-powiedziała Jocelyn, wchodząc do mojego gabinetu. -Chodziło Hekatah.
Gdy usłyszałem imię czarownicy zmroziło mnie.
-Co się stało ?
-Pojawiła się tam.-Widząc moją zmartwioną minę dodała-w lustrze, pokazała się Kinny. Twierdziła, że znajdzie sposób, by się tam dostać. Co teraz ?
-Narazie tam zostaną. Skontaktuję się z Magnusem i zapytam czy nie dałoby się jakoś zabezpieczyć ich przed magią Hekatah.
Jocelyn skinęła głową.
-Dobra. Isabelle i Caroline chcą ich odwiedzić. Idę z nimi, też chcesz, czy zostajesz tutaj ?
-Narazie nie mam czasu. Któregoś dnia ich odwiedzę.
-Uhm, to spotkamy się na kolacji-powiedziała Jocelyn i wyszła, a ja zabrałem się do pracy.
---Oczami Clary---
Siedzieliśmy w bibliotece i czekaliśmy na Magnusa. Kinny siedziała na parapecie i bawiła się fioletoymi iskrami, a Jaenelle usiłowała chyba wydeptać dziurę w podłodze. Madeleine śledziła ją wzrokiem.
-Mogłabyś przestać ?-zapytała w końcu. Jaenelle zatrzymała się i spojrzała na szefową instytutu.
-Okej.
Jace westchnął i przyciągnął mnie do siebie. Cisza w bibliotece była tak gęsta, że było można ją kroić.
-Nie zniosę tego dłużej-mruknęłam.-Chyba zwariuję.
-Dasz radę, jesteś silna-Jace przytulił mnie mocno.
-Mam nadzieję, że masz rację.
-Zawsze mam rację.
-Witajcie gołabeczki !-Magnus wreszcie przyszedł. On to zawsze wie kiedy przyjść.
-Magnuus !-zza drzwi wybiegła Tessa i rzuciła się na Magnusa. Czarownik uśmiechnął się.
-Hahaha, jak widać Tess, ty nawet mając prawie 200 lat czasami zachowujesz się jak nastolatka.
-A ty nie ?-Tessa uniosła brwi do góry i zmierzyła Magnusa wzrokiem.
-Poważny Magnus ? Niewyobrażam tego sobie-Kinny wyszczerzyła się do czarownika.
-A ja niewyobrażam sobie ciebie mądrej-odgryzł się Magnus.
-Nigdy nie twierdziłam, że jestem mądra.
-Hmm. Magnusie..
-Tak, tak. Wiem. Ale nie mogę nic zrobić. Kinny, musisz jeszcze nauczyć się paru zaklęć. Zostanę tu i będę cię uczył.-Kinny uśmiechnęła się, a na jej palcach zatańczył mały płomień.
-Clary, nie chodź nigdzie sama jeśli możesz-Magnus patrzył teraz na nią wyraźnie oczekując na jej reakcję i wybuch złości. Nie doczekał się.
-Nie ma problemu.-powiedział Jace.-Ja wszędzie za nią chodzę.
Magnus pokiwał głową w milczeniu.
-To narazie wszystko. Kinny chodź, nauczę cię paru sztuczek.
Czarownik i jego uczennica wyszli z biblioteki. Madeleine zajęła się dokumentami, więc też wyszliśmy.
-Chyba muszę się przeprowadzić.
-Coo ? Gdzie ?
-Do twojego pokoju.
-A jeśli ci nie pozwolę?
-Pozwolisz-mruknął Jace, przycisnął mnie do ściany i zaczął całować.
-Pozwolisz ?-zapytał między pocałunkami.
-Uhmm..
-Wiedziałem
Zmrużyłam oczy. Dobrze wie jak bardzo go pragnę i musiał to wykorzystać.
-No co ?-blondyn zrobił minę niewiniątka, więc odpuściłam mu i wzięłam go za rękę.
-Chodź już. -powiedziałam i pociągnęłam go w stronę pokoju. Zaśmiałam się cicho. Nawet w najgorszej sytuacji Jace potrafi poprawić mi chumor.
niedziela, 1 lutego 2015
Rozdział 13
---Oczami Clary---
-Jak myślisz, pewnie Kinny gotuje coś w jakimś kotle i kombinuje jakby nas otruć?-zapytał Jace..
-Naprawdę tak myślisz ?
Zanim zdążył odpowiedzieć i jeszcze bardziej mnie rozśmieszyć pochyliłam się i delikatnie go pocałowałam. To miał być delikatny pocałunek, ale Jace go pogłebił. Po chwili znalazłam się pod nim. Przyciskał mnie do łóżka, a ja wplątałam palce w jego puszyste włosy. Chłopak zaczął całować moją szyję i obojczyki. Przerwało nam pukanie do drzwi.
-Chodźcie już kolacja!!-To była Jaenelle. Ta to ma wyczucie. Chyba ją zamorduję!
Niechętnie odsunęłam się od Jace'a. Blondyn powoli wstał ze mnie.
-Lepiej się pospieszmy.
Wyszliśmy z pokoju. Jaenelle powitała nas uśmiechem.
-Przerwałaś nam niesamowicie interesującą rozmowę-powiedxiał Jace, obrażonym tonem. Dziewczyna wzruszyła ramionami.
-Dokończycie później.
Jace mrugnął do mnie.
-To na pewno-mruknął, a ja poczułam, że robi mi się gorąco. Blondyn uśmiechnął sie drapieżnie i złapał mnie za rękę.
-Ekhem..chodźmy.
Jaenelle ruszyła korytarzem, a my za nią. Jadalnia była blisko naszych pokojów. Weszliśmy za Jaenelle. Przy stole siedzieli już Kinny z jakimś ciemno włosym chłopakiem i podobną do niego dziewczyną, po drugiej stronie stołu siedziała Madeleine. Jaenelle zajęła miejsce obok ciotki, a my przysiedliśmy się do Kinny i jej towarzystwa.
-Oo już jesteście. To Lucas i Anastazja Branwell-powiedziała Kinny. -A to są Jace i Clary-dodała wskazując na nas. Uśmiechnęłam się i zaczęłam nakładać sobie jedzenie na talerz. W tym samym momencie do sali weszli Tessa i Jem.
-Spóżniliśmy się?-spytała Tessa, siadając.
-Nie.
-To dobrze. Macie jakieś plany na jutro?-Tessa spojrzała w naszą stronę.-Możemy pozwiedzać.
Skinęłam głową.
-Okej, może być fajne.
---Oczami Jace'a---
Po kolacji poszliśmy z Clary do jej pokoju. Gdy tylko zamknęlśmy drzwi, przycisnąłem ją do ściany i zacząłem całować. Objąłem ją w talii, a ona wplotła mi palce we włosy. Po chwili przesunąłem ręce na jej biodra i podciagnąłem ją do góry. Clary objęła mnie nogami, a ja przyciągnąłem ją jeszcze mocniej do siebie i położyłem na łóżku.
---Oczami Clary---
Jace delikatnie położył mnie na łóżku i zaczął całować moją szyję i obojczyki. Zaczęłam gładzić rękami jego plecy. Drżał.
-Clary...-wymruczał między pocałunkami. Odsunął się ode mnie trochę. Jego oczy były czarne z pożadania.
-Kocham cię, Clary-powiedział cicho.
-Ja ciebie też-odparłam, ciągle patrząc mu w oczy. Przesunęłam się tak, by znaleźć się na nim i wtuliłam się w niego. Pocałował mnie w głowę i zaczął głaskać mnie po plecach. W jego ramionach czułam się szczęśliwa i bezpieczna. Zamknęłam oczy i zasnęłam. To był najlpeszy sen jaki od dawna mi się przytrafił.
---Oczami Kinny---
Lucas pokazał mi cały instytut. W czasie tej 'wycieczki' poprawiłam trochę narysowaną przez niego mapkę. Teraz już mniej przypominała jaskinię.
-Patrz jak to robi mistrz-powiedziałam machając mu rysunkiem przez oczami. Prychnął.
-Widzę, mistrzu. Lepiej idź sie prześpij zanim powiesz, że to ty tak naprawdę namalowałaś Mona Lisę..
Zmrużyłam oczy.
-Bardzo śmieszne, Branwell.-strzeliłam foletowymi iskrami.-Ja jeszcze kiedyś zasłynę czymś niesamowitym, a wtedy zobaczymy kto się będzie śmiał i prychał.-Uniosłam głowe do góry i wyprostowałam się dumnie.-Idę stąd zanim całkiem mnie zdemoralizujesz. Dobranoc.
-Dobranoc, Kinn..
Uśmiechnięta poszłam do swojego pokoju i przyszykowałam się do snu.
Teraz więcej Clace <3 Może być ? :)